CFOpro — CFO as a Service
Umów rozmowę
Baza wiedzy
Wycena

Wycena startupu pre-money i post-money: ile udziałów naprawdę oddajesz

Wycena startupu pre-money i post-money bez mylenia pojęć: jak jedna przekłada się na drugą, ile procent firmy oddajesz w rundzie i gdzie kryje się pułapka ESOP.

Joanna Członkowska7 min czytania
Waga, na której jednej szali leży firma jako budynek, a na drugiej dokładana jest kwota inwestycji w monetach; brassowa belka pokazuje, jak ta sama liczba zmienia udział założyciela

Rozmowa z inwestorem zwykle zaczyna się od jednej liczby: „wyceniamy was na 8 milionów”. Brzmi konkretnie, dopóki nie padnie pytanie, które rozstrzyga wszystko — czy to przed dołożeniem rundy, czy po. Bo te same 8 milionów oznaczają zupełnie inny procent firmy, który zostaje w Twoich rękach. Różnica między wyceną startupu pre-money a post-money przekłada się dokładnie na te kilka punktów własności, które przy wyjściu potrafią być warte realne pieniądze. Założyciel, który myli te dwa pojęcia, oddaje więcej, niż sądzi — i orientuje się dopiero przy tablicy kapitałowej. Poniżej pokazuję, czym dokładnie różnią się obie wyceny, jak jedna przekłada się na drugą i ile udziałów faktycznie oddajesz przy danej kwocie rundy.

Pre-money i post-money — co dokładnie znaczy każda liczba

Zacznijmy od definicji, bo cała reszta z nich wynika. Wycena pre-money to wartość Twojej firmy przed tym, jak wpłyną na nią pieniądze z rundy — to, ile inwestor uznaje, że jest dziś warte to, co zbudowałeś. Wycena post-money to ta sama firma po zaksięgowaniu inwestycji, czyli wartość przedsiębiorstwa wraz ze świeżą gotówką na koncie.

Związek między nimi jest banalnie prosty:

post-money = pre-money + kwota inwestycji

I właśnie ta prostota usypia czujność. Skoro różnica to „tylko” kwota rundy, łatwo machnąć ręką. Tymczasem to, którą z dwóch liczb masz na myśli, mówiąc „wycena”, przesądza o tym, ile procent firmy oddajesz. Bo udział inwestora liczy się zawsze od wyceny po rundzie — nigdy od tej przed.

Dlaczego inwestor liczy swój udział od post-money

Logika jest intuicyjna, gdy raz ją zobaczysz. Inwestor wkłada gotówkę i chce wiedzieć, jaką część firmy zawierającej już tę gotówkę za nią dostaje. Punktem odniesienia jest więc wartość całej firmy po transakcji, czyli post-money.

udział inwestora (%) = kwota inwestycji / post-money
Twój nowy udział (%) = Twój stary udział (%) × (1 − udział inwestora %)

Weźmy konkret. Pre-money wynosi 8 mln zł, fundusz wkłada 2 mln zł.

post-money = 8 mln + 2 mln = 10 mln zł
udział inwestora = 2 mln / 10 mln = 20%

Jeśli przed rundą miałeś 100%, po rundzie zostaje Ci 80%. A teraz częsty błąd: gdybyś — niepoprawnie — policzył udział inwestora od pre-money (2 mln / 8 mln), wyszłoby 25% i pomyślałbyś, że oddajesz za dużo, albo, co gorsza, podałbyś tę liczbę funduszowi i sam przyznał mu więcej, niż wynika z umowy. Różnica między 20% a 25% to 5 punktów procentowych Twojej firmy — przy wyjściu wartym kilkadziesiąt milionów to różnica liczona w milionach złotych.

Ta sama oferta, dwie różne transakcje

Tu zaczyna się pułapka negocjacyjna. „Wyceniamy was na 10 milionów i wkładamy 2” znaczy co innego w zależności od tego, czy te 10 mln to pre-money, czy post-money.

Co znaczy „10 mln”Pre-moneyPost-moneyUdział inwestora
10 mln to pre-money10 mln12 mln16,7%
10 mln to post-money8 mln10 mln20,0%

W obu przypadkach inwestor wkłada te same 2 mln zł i wymienia tę samą okrągłą liczbę „10 milionów”. A jednak w jednym scenariuszu oddajesz 16,7% firmy, w drugim 20%. To ponad trzy punkty procentowe różnicy — przy tej samej rozmowie, tej samej kwocie i tym samym uścisku dłoni.

Wycena bez słowa „pre” albo „post” to nie wycena, tylko połowa zdania. Zanim odpowiesz na liczbę, zapytaj, po której stronie rundy ona stoi.

Dlatego pierwsze pytanie po usłyszeniu wyceny nie brzmi „czy to dużo”, tylko „pre czy post?”. Inwestorzy zwykle mówią w kategoriach post-money, bo to liczba, która wprost wyznacza ich udział. Ty negocjujesz raczej pre-money, bo to ona odzwierciedla wartość tego, co zbudowałeś, zanim wpłynął cudzy kapitał. Obie strony muszą wiedzieć, o której rozmawiają — inaczej negocjujecie dwie różne transakcje, myśląc, że to jedna.

Liczenie w drugą stronę: od docelowego udziału do wyceny

W praktyce rozmowa często zaczyna się nie od wyceny, lecz od udziału, jaki chce objąć fundusz, i kwoty, którą wkłada. Wtedy wycenę wyprowadzasz wstecz. To ten sam wzór, tylko przekształcony:

post-money = kwota inwestycji / docelowy udział inwestora (%)
pre-money  = post-money − kwota inwestycji

Fundusz mówi: „chcemy 25% za 3 mln zł”. Liczysz:

post-money = 3 mln / 0,25 = 12 mln zł
pre-money  = 12 mln − 3 mln = 9 mln zł

To znaczy, że proponuje Ci pre-money na poziomie 9 mln zł. Teraz masz konkret, który możesz porównać z własnym poczuciem wartości firmy i z tym, co podpowiada Twój model. Jeśli 9 mln pre-money wydaje Ci się za nisko, wiesz dokładnie, o czym negocjować: albo o niższy udział przy tej samej kwocie, albo o wyższą wycenę. Bez tego przeliczenia rozmawiasz o procentach w oderwaniu od wartości, którą one reprezentują.

Pułapka, której nie widać w samej wycenie: pula opcji

Jest jeszcze jeden mechanizm, który potrafi cicho przesunąć kilka punktów na Twoją niekorzyść, mimo że formalnie wycena się zgadza. To pula opcji dla zespołu (ESOP — rezerwa udziałów przeznaczona na motywowanie pracowników, zwykle 10–15% spółki), którą fundusze prawie zawsze każą wydzielić przed rundą.

Liczy się to jedno słowo: przed. Pula utworzona w ramach wyceny pre-money rozwadnia wyłącznie dotychczasowych właścicieli — inwestor wchodzi już do struktury, w której rezerwa na zespół istnieje, więc jego nie dotyka. W żargonie inwestycyjnym nazywa się to option pool shuffle. Efekt: choć liczba „pre-money” pozostaje ta sama, Twój realny udział spada bardziej, niż wynikałoby z samej kwoty rundy, bo najpierw oddajesz miejsce na przyszłe opcje, a dopiero potem na inwestora.

Stąd praktyczny wniosek: negocjując wycenę, pytaj nie tylko „pre czy post”, ale też „czy pula opcji jest liczona przed rundą, czy po” i „jak duża”. Im większa pula tworzona pre-money, tym niższa efektywna wartość, jaką realnie przypisano temu, co zbudowałeś. To, jak pula i kolejne rundy składają się na Twój końcowy udział, to osobny, obszerny temat rozwodnienia i tablicy kapitałowej — tu wystarczy, byś wiedział, że wycena pre-money i wielkość puli ESOP to dwie dźwignie tej samej negocjacji, a nie osobne sprawy.

Wycena to nie cena — to konsekwencja założeń

Łatwo potraktować wycenę jak metkę z ceną, którą się akceptuje albo odrzuca. W rzeczywistości to wynik założeń, które obie strony przyjmują na temat przyszłości firmy. Inwestor nie kupuje Twojej dzisiejszej wartości — kupuje prawdopodobieństwo, że dojdziesz do kolejnych kamieni milowych. Dlatego wyższą wycenę pre-money obroni nie elokwencja na spotkaniu, lecz liczby: powtarzalny przychód, zdrowe unit economics, tempo wzrostu i metryki, które warto śledzić w SaaS.

Wyższa wycena pre-money brzmi zawsze atrakcyjniej, bo oznacza mniejsze rozwodnienie dziś. Ma jednak drugą stronę. Wycena, której nie obronisz wynikami, podnosi poprzeczkę dla kolejnej rundy: jeśli za rok firma nie urośnie tak, by uzasadnić jeszcze wyższą wartość, ryzykujesz rundę przy płaskiej lub spadkowej wycenie (down round), która rozwadnia mocniej i wysyła zły sygnał rynkowi. Zdrowsza wycena to nie maksymalna, lecz taka, którą za rok potwierdzi rzeczywistość. To dokładnie ten rodzaj decyzji, w której zewnętrzny CFO studzi optymizm danymi — bo punkt odniesienia bierze nie z ambicji, lecz z rzetelnej analizy liczb firmy i z runwayu, który ta wycena ma sfinansować.

Co z tym zrobić jako założyciel

Zanim usiądziesz do rozmowy o wycenie, ustal trzy rzeczy. Po pierwsze: o jakiej wycenie mówicie — pre-money czy post-money — i nie pozwól, by ta różnica została domyślna. Po drugie: ile procent firmy realnie oddajesz, licząc udział inwestora od post-money, a nie od pre-money. Po trzecie: czy w grze jest pula opcji tworzona przed rundą i jak duża, bo to ona ukrywa rozwodnienie, którego nie widać w samej liczbie. Te trzy pytania, zadane na spokojnie, oddzielają founderów, którzy świadomie kształtują strukturę własności, od tych, którzy poznają ją dopiero z podpisanej umowy.

Właśnie to robimy w CFOpro u firm szykujących się do rundy: przeliczamy ofertę inwestora z każdej strony — pre-money, post-money, efektywny udział po puli ESOP — i pokazujemy, jak różne warianty przekładają się na Twój realny procent firmy i na wycenę, którą za rok trzeba będzie obronić. Jeśli chcesz wejść na negocjacje, wiedząc dokładnie, ile udziałów oddajesz przy danej liczbie, porozmawiajmy. Spokojnie, bez zobowiązań i z konkretnym spojrzeniem na Twoje liczby.

Chcesz przełożyć to na swoją firmę?

Umów bezpłatną, niezobowiązującą rozmowę. Spojrzymy na Twoje liczby i ustalimy konkretny pierwszy krok.

Umów rozmowę